Zwierzę też czuje - spotkanie z rehabilitantką zwierząt

   "Zwierzę też czuje". To stwierdzenie było tematem przewodnim  spotkania uczniów Samorządu Uczniowskiego  w dniu 17 maja 2013r.  z  rehabilitantką zwierząt - panią Justyną Smorongowicz.

       Wraz z panią Justyną odwiedziło nas kilku innych gości. Kot mieszaniec - Piorun, kotka rasy Radgoll (warto napomnieć, iż kotów tej rasy w Radomiu jest tylko 3, z czego jeden należy do pani Smorongowicz) - Nonia oraz żółw czerwonolicy - Kropka. Do pomocy przyszła również córka pani Justyny - Armina, która aktualnie uczęszcza do  klasy VI b  naszej szkoły.

      Zebrani uczniowie samorządów klasowych oraz Samorządu Uczniowskiego mieli okazję wysłuchać wielu cennych rad, między innymi nt. opiekowania się swoim zwierzakiem. Dzieci dowiedziały się także jak zareagować  na krzywdę (nie tylko swojego) pupila.

Pani Smorongowicz poruszała niebanalne tematy opieki nad zwierzętami oraz przemocy wobec nich. „Co to znaczy być odpowiedzialnym?”- oto jedno z pytań zadanych na spotkaniu. Pani Justyna uświadomiła nam, że dobrze trzeba się zastanowić zanim zdecydujemy się na zwierzaka. Czy przypadkiem nie jesteśmy zbyt mało ODPOWIEDZIALNI. Aby móc być odpowiedzialnym za zwierzaka musimy być również odpowiedzialni za siebie.

Na spotkaniu dowiedzieliśmy się również jak reagować na krzywdę zwierzęcia. Pani Justyna zapoznała nas ze wszystkimi potrzebnymi nam numerami:

Straż Miejska – 986

Policja – 997, 112

Schronisko dla bezdomnych zwierząt w Radomiu – 48 384 77 73

        „Raz wracałam ze szkoły i zobaczyłam, jak jakiś pan bił, kopał i rzucał swojego szczeniaczka. On zaczął mi grozić więc uciekłam.”- oto historia opowiedziana przez jedną uczennicę. Odpowiedź pani Justyny była wręcz oczywista: „A co następnym razem zrobisz, gdy zobaczysz takie zdarzenie?” „Zadzwonię na policję!”.

Ciągnąc dalej temat, pani Smorongowicz nawiązała do wydarzeń sprzed kilku dni.  Przytoczę fragment artykułu radomskiej gazety „Tygodnik 7 dni”:

„Ktoś skatował zwierzę podczas majowego weekendu. Kto? Nie wiadomo, bo właścicielce powiedziano na policji, że trudno będzie znaleźć oprawcę. […] – Do zwierzaka strzelano z wiatrówki, a na posiadanie takiej broni nie trzeba mieć pozwolenia - usłyszała zdziwiona pani Ewa.

- Kot ledwo żywy przyczołgał się do domu w poniedziałek rano. Kulał na przednią łapę, oko miał czerwone, a głowę nafaszerowaną jakimś metalem - opowiada nie bez emocji właścicielka. […]”

 

         Po spotkaniu z panią Justyną dużo wnieśliśmy do swojego życia. Zrozumieliśmy, że nie możemy nie reagować na krzywdę zwierzęcia, nieważne czy jest on nasz czy nie. Zwierzę też czuje, tak jak my ma uczucia, emocje. Nie możemy o tym zapominać.

 

Przygotowała: Klara Miernik kl. 6b                                                                

 

galeria zdjęć